Właśnie ukończyłem prace nad prototypem kamizelki płytowej w standardzie SAPI i postanowiłem się podzielić z wami tą wiadomością. Pamiętajcie jednak, że to dopiero pierwszy prototyp, stworzony po to by sprawdzić, co jeszcze należałoby nim poprawić.


Idea jest banalna. Obszyć płytę SAPI tak by:
– nie wypadała,
– pasowały różne rozmiary osłony,
– zaszyć maksimum PALSów po tej stronie granicy rozsądku
Oraz dwa najważniejsze:
– pasowała na każdego
– zapewniała możliwie dużo swobody ruchów.
Pierwszych trzech nie ma co omawiać. Co do dwóch ostatnich, sprawa ma się trochę inaczej.
Po pierwsze jest w śród nas, w firmie, jeden taki, co się w okopach się nie musi schylać a wagi jest tak nikczemnej, że szkoda gadać. Postawiłem sobie za punkt honoru zrobić kamizelkę tak by pasowała na manie, na niego i na faceta 120kg.
Po drugie. Na jednym z ostatnich wypadów, mojemu przyjacielowi, znacznie ode mnie wytrzymalszemu i sprawniejszemu, po jednym z trudniejszych podejść, zakręciło mu się w głowie. I to konkretnie. Byłem zaskoczony. Po bliższym zbadaniu sprawy okazało się, że jego kamizelka jest minimalnie przyciasna. Po wyregulowaniu na pełen wdech było już ok, ale miała lekkie luzy i nie nosiło się jej już tak komfortowo. Postanowiłem więc zrobić swoją kamizelkę tak by jej obwód był chociaż minimalnie elastyczny.
Tak też uczyniłem.
Zamiast wszywać pas z regulacją w część plecową, uszyłem gładki rękaw, w którym może poruszać się pas. Ten ostatni składa się z dwóch elementów a połączenie ich jest elastyczne. Pozwala to zachować komfort w różnych pozycjach. Szczególnie, gdy się schylamy i mięśnie się napinają.


Miałem na sobie wiele kamizelek, różnego typu. Od chińszczyzny po USA, od kontraktów po znane i cenione firmy cywilne. Często było tak, że konstrukcja nie posiadała żadnego elastycznego elementu w regulacji obwodu.
Z przodu jest klasyczna konstrukcja klap rzepowych w charakterze zapięcia. Nie jest to moje ulubione rozwiązanie, ale trzeba przyznać że działa.

Na przedniej klapie, ponieważ nic mnie to nie kosztuje, zamontowałem kieszeń. Wewnątrz wszyłem rzepy o szerokości 10 cm. Tak, wiem, to za dużo i kieszeń będzie się ciężko otwierać. Ale nie ma takiej potrzeby. Korzystałem z rozwiązań tego typu i mnie nie zadowalały, więc postanowiłem, że wnętrze wyłożę rzepem tak by w przyszłości pewnie mocować do nich wymienne wkłady np. na GPS itp. Ma więc pewnie trzymać a nie łatwo się otwierać. Mam już kilka szalonych pomysłów na takie wkłady, niestety w normalnych kieszeniach zamykanych rzepem słabo się trzymają.

Na koniec pozostała kwestia pasa. Jak widać jest cały zamolowany. I ok. Ale dopiero z bliska widać że jest z dwóch warstw, między którymi znajduje się kieszeń. Pierwotnie jest ona przeznaczona do przenoszenia płyt ESAPI. Tyle że nie dysponuję takimi w tej chwili, więc ten element na pewno będę dopracowywał.

Ogólnie było już u nas kilku takich, co mierzyli i twierdzą „co najmniej spoko”. Część z nich jadło chleb z prochem wiec jestem skłonny im wierzyć. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, kamizelkę będzie można kupić już niedługo.
Aaa! Jeszcze jedno. Nie dziwcie się kolorkowi, naprawdę jest dziwny. Taki trochę zielony, bardziej brązowy. Zasadniczo jest to nasz materiał do „szybkiego prototypowania” 
(Śmieję się tylko bo w środowisku nadużywa się ostatnio tego stwierdzenia, bo brzmi profesjonalnie, taktycznie i operatorsko
)